Świadectwo – Jowita

Świadectwo – Jowita

Był rok 1992, miałam 16 lat, chodziłam do Liceum Ogólnokształcącego i wszystko normalnie się zapowiadało – przynajmniej na zewnątrz. We mnie w środku działy się jednak dziwne rzeczy. Pewnie, jak wielu moim rówieśnikom, wszystko wydawało się nie mieć sensu . Czułam się nikomu niepotrzebna i szukałam akceptacji , przyjaźni , sama nie wiem czego dokładnie…Znalazłam. Zaczęłam brać prochy , wszystko co było pod ręką . Paliłam papierosy , czasem trawkę . Dzięki prochom czułam się wolna i tak się rozkręciłam w tej “wolności”, że brałam coraz więcej i coraz częściej . Tylko wydawało mi się, że byłam wolna , a tak naprawdę stałam się niewolnikiem prochów i papierosów . Chodziłam na imprezy i miałam tzw. Przyjaciół , takich samych jak ja , a może jeszcze bardziej zniewolonych . Słuchałam jakiejś ćpuńskiej , dziwnej muzyki , która już całkiem wybijała mnie z rzeczywistości . Były momenty , że chciałam być normalną nastolatką , która chodzi grzecznie do szkoły , uczy się , odrabia lekcje itd., ale już nie potrafiłam . Robiłam sobie postanowienia , których nie potrafiłam dotrzymać . Wpadałam w dołki psychiczne , nie chciałam żyć .Wołałam do Boga , żeby mnie zabrał z tego okropnego świata . Próbowałam Go szukać , ale jednocześnie wątpiłam coraz bardziej w Jego istnienie . W trzeciej klasie LO zrezygnowałam ze szkoły . Chciałam coś ze sobą zrobić, bo nagle zauważyłam , ze zniszczyłam sobie kawałek życia i ludzie wokół także odsunęli się ode mnie .W tym moim poszukiwaniu przyjaźni straciłam wszystkich . Postanowiłam się leczyć , byłam najpierw na detoksie , a potem pojechałam do ośrodka odwykowego Monaru . Miałam mocne postanowienie , w którym wytrwałam zaledwie dwa miesiące . Wróciłam do domu . Nawet rozpoczęłam pracę i zaczęłam chodzić do wieczorówki , ale to trwało tylko chwilę . Nałóg był silniejszy i wszystko inne przestało być ważne . Tym razem brałam amfetaminę , miałam koleżankę , z którą razem jeździłyśmy do różnych miast i zbierałyśmy pieniądze na tzw. “bilet” , żeby mieć na narkotyki . Amfetamina wciągała w ogromnym tempie , niszczyła strasznie moją psychikę , ciągle byłam w jakiejś beznadziejnej depresji , dążyłam do śmierci , a jednocześnie strasznie się jej bałam . Nie miałam dość silnej woli . Narkotyki i papierosy były sensem mojego życia . W końcu miałam dość . Byłam wykończona psychicznie , fizycznie też kiepsko się czułam . Postanowiłam jeszcze raz spróbować i znowu pojechałam do Monaru leczyć się . Miałam wtedy prawie 19 lat. Moi rówieśnicy kończyli szkołę , niektórzy zakładali rodziny , a ja zupełnie nie potrafiłam tak żyć , tkwiłam w innej rzeczywistości i nie umiałam sobie już z niczym poradzić . W Monarze położyłam całą swoją nadzieję i tym razem wytrwałam do końca leczenia . Potem wróciłam do domu i rozpoczęłam naukę w szkole wieczorowej , ponieważ zostały mi dwa lata do ukończenia szkoły średniej . W tym czasie nie brałam narkotyków , ale dalej czułam , że czegoś mi brakuje w życiu . Miałam w sobie jakąś dziwną pustkę , której nie umiałam wytłumaczyć , ani niczym zapełnić , nic nie było w stanie zainteresować mnie na dłużej . Dalej paliłam papierosy , wagarowałam , a i od alkoholu też nie stroniłam . Często chciało mi się ćpać , ale wtedy wolałam jakiś alkohol , żeby oderwać się choć na chwilę od rzeczywistości , jednocześnie usprawiedliwiając się , że do tamtego nałogu już nie wracam . Minęły dwa lata , skończyłam szkołę i wyjechałam na wakacje często urozmaicane alkoholem i nocnymi wypadami do klubu bluesowego . Jedynie w takiej atmosferze czułam się dobrze , ale jednocześnie coraz bardziej myślałam o narkotykach . Po pewnym czasie , po powrocie do domu nie wytrzymałam i znowu sięgnęłam po amfetaminę . Poczułam się jak spragniony człowiek , któremu ktoś podał szklankę wody . Mimo dwóch lat abstynencji nadal byłam uzależniona . Zdawałam sobie sprawę z tego , czym to może się skończyć ostatecznie , czułam się podle , ale nie potrafiłam żyć inaczej . Tym razem nałóg bardzo szybko i mocno mnie wciągnął . Nie potrafiłam tego zmienić . Wyprowadziłam się z domu na drugi koniec Polski . Miałam tam znajomych , których poznałam w Monarze , ale tam też nie było normalnego życia . Górę brał alkohol , papierosy i ciągłe przekleństwa . Szybko wtopiłam się w to życie , piłam , paliłam , przeklinałam , myślałam , że jestem na luzie , ale to były tylko pozory . Jeden nałóg zamieniłam na drugi usprawiedliwiając się , że z tamtym skończyłam . To życie pozostawało raczej w czterech ścianach , na zewnątrz starałam się być normalnym człowiekiem , chociaż i tak byłam w tym mieście anonimowa . Ale i to zaczęło mi ciążyć , zaczęłam spostrzegać , że wszystko wokół mnie jest wulgarne i wyzute z uczuć , a człowiek jest niczym . Gdy przyjechali do mnie znajomi z mojego miasta przez parę dni czułam się , jak normalny człowiek , ale po ich wyjeździe nie potrafiłam tego utrzymać . To byli świadomie wierzący ludzie , zabrali mnie nawet w niedzielę na nabożeństwo do Zboru Zielonoświątkowego . Ludzie , których tam zobaczyłam byli tacy spokojni i radośni . Podobało mi się to , ale wydawało mi się , że ja nie dam rady tak żyć , chociaż chciałam zmiany . Odpuściłam sobie i po roku wróciłam do domu . Znowu znalazłam się na spotkaniu chrześcijańskim , ale czułam się wśród tych ludzi taka gorsza i beznadziejna . Męczyłam się i więcej tam nie poszłam . Zaczęłam zaoczne studium ekonomiczne . Starałam się normalnie żyć , ale byłam strasznie samotna , a w mojej głowie ciągle prowadziłam walkę z nałogami . Jedynymi osobami , z którymi miałam w miarę regularny kontakt byli właśnie ci znajomi , którzy odwiedzili mnie wtedy , gdy mieszkałam poza domem . Tak minęło pół roku , mimo że się uczyłam , czułam, że w moim życiu ciągle jednak czegoś brakuje . Miałam w sercu taką dziwną pustkę… Któregoś dnia usiadłam i zastanowiłam się nad swoim życiem i nad ludźmi wokoło . Doszłam do wniosku , że jedynymi prawdziwymi przyjaciółmi , na których mogę zawsze polegać byli właśnie ci znajomi . Zrozumiałam też wtedy , że to dlatego , że dla nich Bóg jest kimś naprawdę ważnym, że oni inaczej z Nim żyją . Zapragnęłam też takiego życia . Zadzwoniłam do nich i ucieszyłam się, kiedy zaproponowali mi wspólny wyjazd na nabożeństwo . Tym razem dobrze się czułam w takiej atmosferze spokoju i radości . Postanowiłam zmienić swoje życie , tyle że chciałam to uczynić własnym staraniem . Tydzień później również poszłam na społeczność do ludzi , którzy świadomie wierzyli w Boga . Po tej społeczności przeczytałam jakąś broszurkę na temat żywego Boga i siedząc w domu , zaczęłam się modlić . Prosiłam Jezusa , żeby zmienił moje życie i uczynił mnie innym człowiekiem – spokojnym i radosnym . Oddałam Mu swoje życie , wyznałam wszystkie swoje grzechy i otworzyłam przed Nim swoje serce . To było 12 września 1999 roku . A Jezus…? On przyszedł i uwolnił mnie w jednej chwili od narkotyków , alkoholu i papierosów. Przestałam również przeklinać . To stało się zupełnie bez mojego udziału i starania . To było niesamowite -poczułam się wolna od tego wszystkiego , co przez kilka lat mnie zniewalało . Wtedy już zrozumiałam , że to szatan próbuje niszczyć życie każdego człowieka dając mu pozorną wolność . A przecież Biblia mówi , że: “Jeśli Syn was wyswobodzi , prawdziwie wolnymi będziecie” (Ew.Jana8:36) . Jezus dał mi nowe życie , radość i pokój , jakiego nie mogłam znaleźć tyle lat . Dał mi przyjaźń i miłość , bezwarunkową i nieograniczoną . Zapełnił tą pustkę , którą czułam , ukoił mnie , a co najważniejsze , wyrwał mnie z drogi do piekła . Pan Jezus powiedział w swoim słowie: “Pójdźcie do mnie wszyscy , którzy jesteście spracowani i obciążeni , a Ja wam dam ukojenie” (Ew. Mateusza11:28) . Teraz wiem , że jestem zbawiona , wiem dokąd zmierzam , wiem że to życie jest tylko chwilą w wieczności , którą spędzę z moim Bogiem . A i teraz nie jestem sama , Pan Jezus jest zawsze przy mnie . Codziennie rozmawiam z Nim w modlitwie . Mogę przyjść do Niego z każdym problemem . To Jezus zawsze mnie pociesza , podtrzymuje , podnosi gdy upadam , ochrania . Jest dla mnie wszystkim i nigdy mnie nie zawiódł i jestem pewna , że nie zawiedzie . Jestem teraz nowym człowiekiem i za to wszystko jestem wdzięczna Bogu , On każdego dnia mnie kształtuje . Wiem , że to wszystko otrzymałam za darmo , z łaski od Boga , jak mówi Biblia: “Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej , i są usprawiedliwieni darmo , z łaski Jego , przez odkupienie w Chrystusie Jezusie” (List św. Pawła do Rzymian 3:23-24) . Opisałam to , aby zachęcić wszystkich do pójścia za Nim , bez względu na to , jak żyją i kim są . Jezus jest taki sam dla wszystkich i kocha każdego człowieka z osobna , On swoje życie oddał za każdego z nas , aby dać nam odpuszczenie grzechów pewność zbawienia oraz nowe , szczęśliwe życie . Wystarczy tylko przyjść do Niego ze szczerym sercem i zaufać Mu . On uwalnia, uzdrawia , daje pokój , radość . Jest taki sam wczoraj , dzisiaj i na wieki . Tak jak mówią słowa pieśni: “Dziś rozrywa Bóg kajdany i swobodę daje nam! My nie możemy dzisiaj bez Jezusa żyć . On fundamentem i nadzieją naszą jest . On nas wyzwala z więzów , grzechów , śmierci , piekła! My nie możemy dzisiaj bez Jezusa żyć!” Jeśli masz wątpliwości zapytaj Go osobiście w modlitwie własnymi słowami – na pewno odpowie , bo bardzo Cię kocha! Mi odpowiedział i chwała Mu za to! “Oto stoję u drzwi i kołaczę ; jeśli ktoś usłyszy głos Mój i otworzy drzwi , wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał , a on ze mną” (Objawienie św. Jana 3:20). Siostra – Jowita

Dodane: 23/02/2014

Leave a Reply