Archiwa tagu: Listy i Dokumenty

Pastor - Zbigniew Rekorajski

W jakim celu przyjąłeś Jezusa do swojego domu

Żory, dnia 04.03.2014 rok W jakim celu przyjąłeś Jezusa do swojego domu Słowo Boże – Ewangelii Łukasza 10/38-42; 38. A gdy szli, wstąpił do pewnej wioski; a pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła go do domu. 39. Ta miała siostrę, a na imię jej było Maria, która usiadłszy u nóg Pana, słuchała jego słowa. 40. Marta zaś krzątała się koło różnej posługi; a przystąpiwszy, rzekła: Panie, czy nic dbasz o to, że siostra moja pozostawiła mnie samą, abym pełniła posługi? Powiedz jej więc, aby mi pomogła. 41. A odpowiadając rzekł do niej Pan: Marto, Marto, troszczysz się i kłopoczesz o wiele rzeczy; 42. Niewiele zaś potrzeba, bo tylko jednego; Maria bowiem dobrą cząstkę wybrała, która nie będzie jej odjęta. W jakim celu zaprosiłeś, zaprosiłaś Jezusa do swojego domu ? Wielu z nas z wielkim entuzjazmem zaprosiło Jezusa do swoich domów, do swojego życia, do swojego serca, lecz później krząta się koło różnych posług zapominając o celu jaki wytycza Słowo Boże dla biblijnie wierzących ludzi. Musimy zająć się sprawami, które wpływają na żywot wieczny, bliską społeczność z Bogiem Ojcem , Duchem Święty i Synem Bożym Jezusem Chrystusem. Negatywna postawa Marty do osoby Pana Jezusa, niech będzie dla nas ostrzeżeniem i napomnieniem. Wyobraźmy sobie że; Pewnego dnia zaprasza Cię przyjaciel do swojego domu, a kiedy już jesteś, załącza sobie telewizor, potem robi generalne sprzątanie w swoim garażu, myje samochód przed domem. Jak zaczynasz się czuć jako gość w jego domu? Po pewnym czasie wraca do pokoju gdzie siedzisz z jego bratem mając pretensje dlaczego nic nie zrobiłeś aby brat mu pomagał.

  1. Dlaczego tak często źle jest potraktowany zbawiciel świata, Pan Panów i król królów w życiu wielu ludzi , którzy go zaprosili ?
  2. W jaki sposób traktujesz go ty i ja ?
  3. W jaki sposób Jezus jest traktowany w moim osobistym życiu, domu, rodzinie?

Pozytywna postawa Marii do osoby Pana Jezusa, nauki i słów. Wykorzystaj dobrze przyjście Pana do twego domu, bo drugiego razu może nie być. Siadajmy w zgromadzeniu Pana u Jego stup i słuchajmy słowa, które darzy życiem, mocą, miłością i pokojem, który przewyższa wszelki rozum. Czy troska o sprawy Pańskie jest dla mnie najważniejsza w moim życiu i na drodze za Jezusem Panem oraz czy dokonuję codziennie dobrego wyboru, tej jednej właściwej cząstki, o której mówi Pan Jezus. Musimy dokonywać właściwych i dobrych wyborów, tego uczy nas Pan Jezus poprzez to słowo. Żyjmy dla Jezusa i Jego ewangelii, która zmienia świat, życie ludzkie i daje nam życie po śmierci w obecności Bożej na wieki wieków. Pastor Zboru w Żorach / Zbigniew Rękorajski

Dodane: 23/02/2014

Przed założeniem świata

LIST DO EFEZJAN 1/3-14; Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który nas ubłogosławił w Chrystusie wszelkim duchowym błogosławieństwem niebios; 4. W nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości 5. Przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa według upodobania woli swojej, 6. Ku uwielbieniu chwalebnej łaski swojej, którą nas obdarzył w Umiłowanym. 7. W nim mamy odkupienie przez krew jego, odpuszczenie grzechów, według bogactwa łaski jego, 8. Której nam hojnie udzielił w postaci wszelkiej mądrości i roztropności, 9. Oznajmiwszy nam według upodobania swego, którym go uprzednio obdarzył, 10. Tajemnicę woli swojej, aby z nastaniem pełni czasów wykonać ją i w Chrystusie połączyć w jedną całość wszystko, i to, co jest na niebiosach, i to, co jest na ziemi w nim, 11. W którym też przypadło nam w udziale stać się jego cząstką, nam przeznaczonym do tego od początku według postanowienia tego, który sprawuje wszystko według zamysłu woli swojej, 12. Abyśmy się przyczyniali do uwielbienia chwały jego, my, którzy jako pierwsi nadzieję mieliśmy w Chrystusie. 13. W nim i wy, którzy usłyszeliście słowo prawdy, ewangelię zbawienia waszego, i uwierzyliście w niego, zostaliście zapieczętowani obiecanym Duchem Świętym, 14. Który jest rękojmią dziedzictwa naszego, aż nastąpi odkupienie własności Bożej, ku uwielbieniu chwały jego. PRZED ZAŁOŻENIEM ŚWIATA Chciejmy przypomnieć sobie to kim tak naprawdę jesteśmy . Apostoł Paweł i apostoł Piotr w swoich listach powiadają że mówić jedno i to samo nie nudzi się, ale że poprzez odnawianie nauki o Panu Jezusie Chrystusie przez to że ciągle powtarzają pewne rzeczy mówią, że to jest dla nas zabezpieczeniem , takim że będziemy pamiętali o tym, kim jesteśmy i będziemy żyć według słowa Bożego i tego jak oczekuje tego od nas Pan Bóg. Do czego zostaliśmy powołani i przeznaczeni, jaki jest cel naszego życia w Chrystusie. Chciejmy zacząć od tego, że Pan Jezus Chrystus nas odkupił. To nie my sami się wyzwoliliśmy z grzechu my takiej mocy nie mamy, ale Bóg Wszechmogący posłał swojego Syna Jezusa Chrystusa bo tak umiłował ten świat, że posłał swojego syna aby nikt nie zginął ale każdy kto w Niego uwierzy według Bożego słowa ten zostanie zbawiony, inaczej mówiąc zostanie uratowany od nadchodzącego gniewu Bożego. I ci , którzy przyjmą przez wiarę ofiarę Chrystusa zostają oczyszczeni, zostają odkupieni, zostają uratowani, zostają usprawiedliwieni i włączeni do ciała. Ci którzy według słowa Jezusa Chrystusa uwierzą ci zostaną włączeni do ciała – kościoła Jezusa Chrystusa. Włączeni do Kościoła, zanurzeni w ciało Chrystusa, zanurzeni w Ducha Świętego i zostaliśmy napojeni Duchem Świętym, który stał się dla nas przewodnikiem, tak jak czytaliśmy który jest rękojmią naszą jest naszym przewodnikiem do tego aby osiągnąć życie wieczne , jest przewodnikiem do tego aby żyć w mocy, do tego aby poznawać Pana Jezusa Chrystusa, aby poznawać Jego słowo i spełniać wolę Bożą. Sprawować swoje życie, które jest godne ewangelii Chrystusowej, które jest godne pana naszego Jezusa Chrystusa. W tej drodze, w której prowadzi nas Duch Święty; przynajmniej tych którzy dają Mu się prowadzić. Duch Święty ostrzega nas przed różnymi konsekwencjami życia niezgodnego ze słowem Bożym i przekonuje nas do różnych rzeczy, które są niewłaściwe przed Bożym tronem. My czytamy o Duchu Świętym, który przekonuje „świat” o grzech, sprawiedliwości i o sądzie, ale tak samo i my kiedy czytamy słowo Boże, kiedy chcemy je studiować, kiedy wpatrujemy się w nie i kiedy chcemy bardzo je poznawać to wtedy Duch Święty i nam pokazuje co jest grzechem w naszym życiu, co jest niewłaściwe w naszym życiu, co jest właściwe w ten sposób nas prowadzi. Pokazuje co jest sprawiedliwością Bożą a co sprawiedliwością nie jest, ale nie pozostawia nas samych z tą myślą ; popatrz tu zgrzeszyłeś tam nie zachowałeś się tak jak trzeba, to co zrobiłeś to nie jest sprawiedliwe u Boga, to co teraz robisz w gniewie to nie jest to co czyni pokój. Nie pozostawia nas z tym samych, że my mamy sobie teraz sami z tym poradzić, ale nas wspomaga i daje moc abyśmy mogli z tym zwyciężyć. Żaden człowiek nie jest w stanie poradzić sobie ze swoim grzechem, musi swoje życie powierzyć Bogu, musi wszystko oddać w Boże ręce. Czasami próbujemy sami robić jakieś zabiegi aby się pozbyć niewłaściwych zachowań, niewłaściwych myśli, ale jak zauważyliście sami, dzieje się tak, że co już mogłoby się wydawać, że jest lepiej to za chwilę się do tego miejsca powraca. Dlaczego ? ponieważ w sposób cielesny próbuję dokonać tych rzeczy, dlatego, że nie pozwalam Duchowi Świętemu tak naprawdę zmieniać mojego życia a sam chce to zrobić. Ale Bóg chce abyśmy Mu oddali wszystko sto procent naszego życia i całkowicie powierzyli się prowadzeniu Ducha Świętego. Więc jak mówi ap. Paweł w I Liście do Koryntian 12/13;. (1 Kor. 12/13;) 13. Bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało – czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni, i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym Duchem. zostaliśmy w jednym Duchu zanurzeni w jedno ciało, a tym ciałem jest kościół Jezusa Chrystusa i zostaliśmy napojeni jednym Duchem właśnie po to abyśmy mieli moc do życia godnego ewangelii i abyśmy potrafili oddać Bogu to co Jemu się należy. Staliśmy się częścią ciała kościoła Jezusa. Dlaczego Bóg postanowił w taki sposób prowadzić człowieka ?, dlaczego utworzył coś co się nazywa kościołem ? I słowo Boże mówi nam, że Bóg powziął taki plan już przed założeniem świata, zanim świat powstał Bóg powziął taki plan i to Jemu się podobało. Bogu spodobał się ten plan w Chrystusie Jezusie, że utworzy miejsce w którym odłączy tych, którzy chcą żyć pobożnie, którzy chcą żyć życiem świętym od wszelkiego grzechu, od wszelkiej nieprawości. I tą wolę już powziął zanim świat powstał, czyli zanim cokolwiek człowiek uczynił złego czy dobrego Bóg powziął taki plan. I wybrał nas już przed założeniem świata abyśmy byli częścią kościoła, częścią ciała Jezusa Chrystusa. Nie znaczy to że jednych wybrał a innych odrzucił bo taki miał kaprys. Nie tak, ale Bogu upodobało się, ze każdy kto zapragnie oddać życie Chrystusowi zostanie włączony do ciała, kościoła którego Głową jest Pan Jezus Chrystus. Taka jest wola Boża, aby każdy kto chce służyć Mu, każdy kto Go kocha, każdy kto chce Go poznać został włączony do ciała Jezusa Chrystusa. To wybranie, które otrzymaliśmy, to powołanie które otrzymaliśmy wiąże się z tym, że Bożą wolą również jest to, że chce abyśmy byli święci i nienaganni. Bo wybrał nas w Chrystusie przed założeniem świata właśnie po to abyśmy przed Jego obliczem byli święci i nienaganni w miłości. Teraz przeczytamy sobie werset z 1 listu Piotra (1 Piotr. 1:17) 17.A jeśli wzywacie jako Ojca tego, który bez względu na osobę sądzi każdego według uczynków jego, żyjcie w bojaźni przez czas pielgrzymowania waszego… Żyjcie w bojaźni, co to jest bojaźń i żebyśmy nie mieli co do tego żadnych wątpliwości, żebyśmy nie snuli sobie jakichś swoich definicji to przeczytam dokładną definicję, którą podaje słowo Boże z Przypowieści Salomona co to jest bojaźń Boża, kto ją okazuje a kto jej nie okazuje ; bojaźń to po prostu się bać ktoś kto jest bojaźliwy to ten kto się boi. A bać się Pana czyli mieć bojaźń przed Panem (Przyp. 8:13) 13. Bać się Pana – znaczy nienawidzić zła; nienawidzę buty i pychy, złych postępków oraz przewrotnej mowy. I wszystkiego co wiąże się z wszelką nieprawością. To jest to abyśmy trwali w bojaźni Bożej. Czyli tak jak to co czytaliśmy z Piotra wersety poprzedzające mówią; (1 Piotr. 1:15-16) 15. Lecz za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym, 16. Ponieważ napisano: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty. Świętymi bądźcie „ …bo Ja jestem Święty.” A święty nie oznacza nic innego jak odłączony od grzechu, po prostu odłączony od wszelkiego rodzaju grzechu i nasze postępowanie, nasze życie ma wyglądać w ten sposób, że jest odłączone od wszelkiego rodzaju grzechu. Od wszelkiej nieprawości, która jeżeli ją popełniamy jest jakby utratą bojaźni Bożej. Bo jeżeli postępujemy tak wiedząc o tym, że jest to postępowanie grzeszne no to wtedy chyba się nie boję Boga. Nie boję się, że kiedyś w swoim gniewie odpłaci mi za to że właśnie tak robię. Nie boję się Boga, to chyba stawiam się na równi z Bogiem, że się Go nie boję. A przecież chce nas odłączyć od wszelkiego rodzaju zła żebyśmy mogli przed Nim śmiało stanąć i nie zostać strawieni przez ogień. I w tej świętości, we wszelkim postępowaniu mamy być nienaganni w miłości. Tak jak brzmią słowa Pana Jezusa „ nauczcie się co to znaczy miłosierdzia chcę…” co to jest miłosierdzie, czy to jest krzywdzenie drugiego, czy to jest złe mówienie o drugiej osobie, czy to jest gniewanie się na drugą osobę. Czy tak czyni miłość. Ap. Jan napisał w swoim liście, że ten kto nie miłuje brata swojego, nie miłuje bliźniego swego, którego widzi nie może miłować Boga, którego nie widzi. Jasna i prosta definicja. Jeżeli człowieka, którego widzisz własnymi oczami nie potrafisz pokochać to jak możesz pokochać Boga, którego nie widzisz, który jest poza zasięgiem twojego wzroku a czasami i rozumu. Więc każdy kto nie miłuje brata swego, kto nie miłuje bliźniego swego nadal żyje w ciemności nie jest odłączony od grzechu ale jest odłączony od Boga. A tego Bóg dla nas nie pragnie, bo już przed założeniem świata wyraził swoją wolę abyśmy żyli w świętości i nienaganności wypełnieni miłością Bożą. I tak jak Pan Jezus mówi „… bądźcie doskonali tak jak mój Ojciec jest doskonały..” Ale nie możemy być doskonali w niczym innym jak tylko w miłości bo nie możemy być tacy doskonali jak Ojciec jest doskonały. Ale w miłości możemy być doskonali. Dalej mówi, że miłość spójnią doskonałości. I jeżeli nie mam miłości to tak naprawdę nie mam nic. Jesteśmy jak to ap. Paweł wyraził w liście do Koryntian tylko „cymbałami brzmiącymi” którzy może i mówią o miłości ale w sercu są tak naprawdę dalecy od Boga. Przed założeniem świata przeznaczył nas również do synostwa. Zobaczmy jak wielką rzecz Bóg dla nas uczynił, że wziął i zaadoptował nas przez zrodzenie nas ( na nowo narodzenie) w Chrystusie Jezusie jako synów i jak córki. To znaczy że chce mieć z nami taką więź jaką rozpoczął w ogrodzie „Eden” z Adamem i Ewą gdzie pośród nich się przechadzał, gdzie pośród nich swobodnie się poruszał, gdzie Adam i Ewa mieli z Nim bardzo dobrą społeczność dopóki nie zgrzeszyli. Dopóki grzech nie odłączył ich od Świętego i sprawiedliwego Boga. Więc Bóg chce tej więzi z nami, bo nie stworzył człowieka po to żeby on sobie żył jak chce i z kim chce i żeby robił sobie co chce i kiedy chce. Ale stworzył człowieka po to aby podzielić się z nim swoją miłością, aby podzielić z nim tą więzią jaka jest w trój jedynym Bogu. Pełnią swojej miłości, aby ta miłość została Bogu odwzajemniona. W tym synostwie przeznaczył nas również do tego abyśmy dziedziczyli z Chrystusem. Czy mamy tutaj na tej ziemi jakieś dziedzictwo, czy to co nas otacza jest naszym dziedzictwem. Biblia mówi, że to zostanie wszystko w pył obrócone, że to co dzisiaj mamy, to co dzisiaj posiadamy to kiedyś mole zjedzą i rdza zniszczy. To nie jest nasze dziedzictwo. Dziedzictwo jest dla nas przygotowane w niebie. To jest nasze dziedzictwo w Chrystusie, ta obietnica, którą bóg nam dał w Chrystusie, że kiedy zakończymy ten bieg, będziemy żyli sprawiedliwie, że będziemy żyć w wierze i w posłuszeństwie Jego słowu. To będziemy oglądali Go twarzą w twarz, zobaczymy Chrystusa takim jakim On jest, że te obietnice które nam dał wypełnią się. Przyjdzie czas kiedy nie będzie trudu, kiedy nie będzie mozołu, kiedy nie będzie niesprawiedliwości, kiedy nie będzie gniewu, kiedy nie będzie płaczu, kiedy nie będzie uciemiężenia i żadnej niesprawiedliwości ale sam Bóg będzie sprawiedliwością i sam Bóg będzie światłem i ostoją wszystkich którzy w tym miejscu się znajdą. To jest właśnie to dziedzictwo nieskalane, niezwiędłe i nieznikome za które Chrystus zapłacił wysoką cenę. Również w Chrystusie zostaliśmy przeznaczeni do tego aby ogłaszać tajemnice Bożą. Tak jak czytaliśmy, którą nam oznajmił, bo nie oznajmił tej tajemnicy światu, ale oznajmił ją kościołowi, że to Chrystus jest Tym, w którym zostanie połączone to co jest na ziemi z tym co jest w niebie, że wszystko to zostanie w Chrystusie połączone. Dzisiaj to połączenie odbywa się w kościele. Dzisiaj w kościele jesteśmy połączeni z Bogiem. W ciele Chrystusa. Nie ma połączenia poza kościołem, człowiek nie może zwracać się poza kościołem do Boga, chyba że chce się na nowo narodzić i prosić Go o Jego łaskę. Ale jeżeli chce mieć społeczność z Bogiem to nie ma takiej możliwości, dopiero w Chrystusie bo taka Bóg powziął wolę przed założeniem świata. Dopiero w Chrystusie możemy być połączeni tą samą więzią, którą miał Adam i Ewa. To co na początku było połączone to dzisiaj dzieje się w ciele Jezusa Chrystusa, że możemy mieć znowu tą więź i dobrą społeczność z Bogiem Ojcem. I tą tajemnice mamy ogłaszać wszem i wobec, że Pan Jezus Chrystus jest właśnie tym poprzez którego możemy zbliżyć się do Boga, że Jezus Chrystus jest tym światłem, że Jezus Chrystus jest tą drogą i drzwiami przez które można wejść do Ojca, można się zbliżyć do Ojca. Ale nie inaczej jak mówi słowo Boże nie po swojemu nie według swoich zasad, według swoich myśli ale według tego jak Bóg postanowił. Według tego jaka jest Jego wola która jest opisana dokładnie w Bożym słowie. Skoro tylko wierzymy, że to jest Boże słowo to niema innej możliwości, niema innych osób poprzez które moglibyśmy zbliżyć się do Boga. Nie ma ani jednej osoby takiej, z ludzi, która mogła by nas przybliżyć do Boga poza Chrystusem Panem naszym. Który stał się jedynym pośrednikiem nowego przymierza za które również przelał swoją najświętszą krew. Zostaliśmy przeznaczeni do tego aby stać się częścią ciała częścią kościoła. I tak jak na początku czytaliśmy, że Bóg w Chrystusie ubłogosławił nas wszelkim duchowym błogosławieństwem i że to błogosławieństwo jest dostępne tylko i wyłącznie dla tych, którzy są w Chrystusie. To błogosławieństwo dostępne jest dla tych którzy są w kościele, dla tych którzy są włączeni do ciała Jezusa Chrystusa. Można powiedzieć, że błogosławieństwo to, to jest nic innego jak obdarowanie. Zobaczmy czym nas Bóg łaskawie obdarował. Wszelkim dobrodziejstwem duchowym. Dał nam nowe życie dał nam sprawiedliwość, dał nam mądrość abyśmy mogli według nie postępować. Dał nam roztropność, dał nam mowę wiedzy, dał nam mowę mądrości, dał nam różnego rodzaju dary abyśmy przez nie zostali błogosławieni. Żadne z tych błogosławieństw, żaden z darów, który jest udzielany poprzez Ducha Świętego nie jest dostępne jeżeli jesteśmy poza ciałem, jeżeli jesteśmy poza kościołem. Czasami rozumiemy sobie tak, że jeżeli ja się nawróciłem to teraz jestem członkiem kościoła – ciała Jezusa Chrystusa, ale mogę sobie posiedzieć w domu, mogę się tam pomodlić, mogę sobie sam czytać i tak będę błogosławiony i w swoim działaniu będę miał Boże błogosławieństwo, Bożą przychylność. Ale tak nie jest, dlatego że Biblia uczy nas jakby o dwóch aspektach kościoła gdzie kościół jest lokalną społecznością a dopiero te lokalne społeczności tworzą kościół który jest ciałem Chrystusa. I jeżeli nie jestem w jakiejś lokalnej społeczności jeżeli nie jestem członkiem jakiegoś zboru czy społeczności to nie może również to błogosławieństwo spłynąć na mnie. Dlatego każdy z nas powinien sobie znaleźć społeczność w której chce być, w której chce Bogu służyć, w której chce się udzielać aby również przez niego spływało błogosławieństwo na tych którzy się razem zgromadzają w Imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Bożym błogosławieństwem są Jego dary udzielane poprzez Ducha Świętego aby służyły wszystkim. To błogosławieństwo czy dary, czy dar nie jest udzielane jakby dla jednej osoby, nie jest to własnością tej jednej osoby, ale ten dar którym została ta osoba obdarzona to błogosławieństwo którym dana osoba została obdarzona ma służyć aby i inni z tego mogli skorzystać. Aby zaspokoić również potrzeby innych członków wspólnoty. Ale to nie może być tylko jedna osoba ponieważ jedna osoba nigdy nie posiądzie wszystkich darów ani całej mądrości która jest dostępna w kościele, ale Bóg rozłożył wszystko na ciało Chrystusowe, na wszystkich ludzi. Dlatego musimy się nawzajem uzupełniać, dlatego musimy się nawzajem budować. Nie może być tak, że tylko jeden ma jakieś prawo do tego że cokolwiek próbuje robić czy on sam przypisuje sobie prawo do tego, że on jest błogosławiony a inni to muszą siedzieć i słuchać i nie daje im możliwości do tego żeby się również i oni wykazali w kościele Pana naszego Jezusa Chrystusa. Ale każdy dar i każda umiejętność danego członka w kościele ma służyć i zaspokajać potrzeby każdego z nas. Ja potrzebuję żeby usługiwał mi Romek, a Romek potrzebuje żebym usługiwał mu ja. Tak samo Maciek potrzebuje żeby ktoś mu usłużył tak samo ktoś potrzebuje żeby Maciek mu usłużył. Nie ma takiej ewentualności, że żyjemy sami dla siebie i sami dla siebie chowamy dary które w Chrystusie otrzymaliśmy. A wszystko to jest po to byśmy się uczyli, nabywali mądrości. Abyśmy poznawali i rozwijali się i tym samym przyczyniali się do uwielbienia i wysławiania Boga. I teraz tutaj powstaje takie pytanie ; w jakim stopniu ja przyczyniam się do uwielbienia Boga w jakim stopniu moje życie wpływa na to że Bóg zostaje uwielbiony, w jaki sposób moje życie wpływa na to że inni widzą mnie i chcą przez to wywyższać uwielbiać Boga w sensie że chcą Mu służyć i wykonywać Jego plan, Jego dzieło ? jak ja właśnie wypełniam Boży plan jak ja dostosowuję się do Bożej woli. W jakiej jestem społeczności z Duchem Świętym aby mnie prowadził i abym mógł wykonywać to dzieło które zostało przeznaczone dla nas wszystkich. Bo każdy człowiek ma do wykonania swoją pracę. Nie ma czegoś takiego że ktoś jest bezrobotny i nie ma nic do wykonania, że może tylko przychodzić i siedzieć na krzesełku i nic nie robić. Jaką jestem zachętą dla innych aby wielbili Boga. Czy patrząc na mnie, na moje życie widzisz jakąś zachętę do tego aby służyć Bogu, do tego aby Boga wywyższać, do tego aby Bogu dziękować za to wszystko co nam udostępnia za całe życie i za tą osobę, która usługuje. Za to że Bóg tą osobę w taki sposób prowadzi, że mu daje takie błogosławieństwo że on się tymi darami dzieli, że nie zostawia tego tylko dla siebie. Jakim ja jestem zachęceniem i jak ja przyczyniam się do tego by Bóg był uwielbiony i wywyższony. Często zwracamy się do Boga w modlitwie i mówimy błogosławimy Cię Panie, ale czym ? czy nie czytamy w słowie że to mniejszy od większego otrzymuje błogosławieństwo. To że większy obdarowuje mniejszego. Czym mogę tak naprawdę błogosławić Boga, co ja mogę Mu dać czego już by nie posiadał. Mogę tylko powiedzieć że ja mogę błogo wysławiać Boga, ja Go nie mogę błogosławić bo nie mam czym. To On mnie ubłogosławił i nas wszystkich wszelkim duchowym błogosławieństwem, które jest dostępne dla kościoła. Ale jam mogę Go tylko błogo wysławiać i ap. Paweł pisze niech będzie błogo – sławiony niech będzie wywyższony, niech będzie wysławiony, niech będzie uwielbiony za to co uczynił dla naszego życia, za to co nam dał, za wszystko co postanowił w swojej woli. Za to że zechciał w kościele objawić tajemnicę, za to że zechciał nas wyposażyć do tego abyśmy tą tajemnicę mogli obwieszczać. To co zostało nam dane – Słowo Boże – ewangelia, wszelkie dary pod postacią wszelkiej mądrości i roztropności mają nas nauczyć i pokazać co jest wolą Bożą i jak ją wypełniać, co jest dobre i miłe przed Bogiem i Zbawicielem naszym. Ma nas nauczyć jak korzystać z Bożych błogosławieństw danych nam w Chrystusie by Bóg był wywyższony, uwielbiony, błogo – sławiony przez wszystkich. AMEN Kaznodzieja / Krzysztof Ołubek

Dodane: 23/02/2014

Świadectwo – Mieczysława Sadowska

Świadectwo – Mieczysławy Sadowskiej Nazywam się Mieczysława Sadowska. Witam wszystkich w imieniu Pana Jezusa Chrystusa. Chcę złożyć świadectwo, jak doszło do wiary w Jezusa Chrystusa w moim życiu. Kiedy mąż zostawił mnie z dwójką małych dzieci w 1976 roku, i odszedł do innej młodszej kobiety, życie moje legło w gruzach. Musiałam sama sobie radzić z wychowaniem i utrzymaniem dzieci. Byłam młodą mężatką nie umiałam się pogodzić z tą sytuacją, więc swoje smutki i rozpacz topiłam w alkoholu, myśląc, że to jest ukojenie i rozwiązanie mojego dramatu życiowego. Nie piłam sama ale zawsze znaleźli się pocieszyciele do kieliszka. Ten stan picia pogłębiał się z każdym dniem, miesiącem i tak trwało przez wiele lat. Kiedy moja siostra Basia i jej mąż Zbigniew z Żor nawrócili się i przyjęli Jezusa Chrystusa jako swojego zbawiciela przyjechali do rodziny i do mnie również, aby opowiedzieć jak ich Bóg zmienił i wyzwolił z grzesznego życia. Gdy zaprosili mnie do siebie do Żor widziałam ich przemienione życie, dziwiłam się i nie dowierzałam, że Bóg ma taką moc aby zmienić człowieka. Podobało mi się ich szczęśliwe życie, że chodzą do Zboru, służą Bogu i ludziom, czytają Biblię, modlą się, i mają radość. W tym samym czasie młodsza siostra Danusia z mężem Leszkiem również się nawrócili z ich zwiastowania ewangelii i mieli przyjąć chrzest. Wtedy ja również zapragnęłam w swoim sercu takiego życia z Bogiem i przyjąć chrzest, chociaż nie wszystko jeszcze rozumiałam. Chrzest odbył się w Gliwicach w baptysterium w 1986 roku. Po powrocie z Żor do rodzinnego miasta Piotrkowa Trybunalskiego skąd pochodzę ja i moje siostry, i szwagrowie cieszyłam się, radowałam się, chodziłam na zgromadzenia, które odbywały się w domu mojej siostry Danusi i Leszka, który jest obecnie Pastorem w Tomaszowie Mazowieckim, byłam szczęśliwa i zadowolona z życia. Radość moja trwała krótko, kilka miesięcy, przyszły próby, doświadczenia z którymi sobie nie umiałam poradzić, gdyż zaczęłam opuszczać zgromadzenia i popadłam w grzech. Wróciłam do starego stylu życia i stan mój duchowy i cielesny się pogorszył. Staczałam się na dno coraz bardziej, piłam alkohol, paliłam papierosy i diabeł wodził mnie za nos. Skutki hulaszczego życia spowodowały utratę zdrowia – wylew i niedowład prawej strony ciała. Ale ja myślałam sobie, że jak się modlę codziennie to Bóg mi przebacza i tak trwałam w takim kłamstwie, sama siebie oszukiwałam i usprawiedliwiałam. Taki stan trwał przez 22 lata. Sumienie moje ciągle się odzywało i rozmyślałam nad tym, czemu ja nie żyję tak jak moje siostry, że od dnia chrztu są wolne aż do tej chwili, oraz ich mężowie, których Bóg powołał jako Pastorów w Zborach nie mogłam pojąć, że Bóg daje im taką moc aby mogli Jemu służyć. Bóg widząc pragnienie mojego serca zachował mnie przy życiu i dał mi drugą szansę, okazał miłosierdzie abym się upamiętała. Pewnego dnia córka moja zabrała mnie do siebie na Śląsk i tam zamieszkałam. Będąc u niej miałam inne życie bez alkoholu i stan zdrowia poprawił się, lecz nadal miałam problem z paleniem papierosów. Gdy mi się polepszyło ponownie ciągnęło mnie do grzechu, aby jechać w strony rodzinne i pojechałam sama. Powiem wam szczerze, że to był mój ostatni wyjazd do Piotrkowa Trybunalskiego, gdyż będąc tam kilka dni widząc moich kompanów i ich grzeszne życie już mi się to nie podobało, poczułam wstręt do grzechu i obrzydzenie. Bóg zawrócił mnie z tej szerokiej drogi, zapragnęłam powrócić na Śląsk. Tym razem poprosiłam aby syn Jacek przyjechał po mnie. Zapragnęłam takiego życia jakie prowadzi mój syn Jacek z żoną Beatką, gdyż oni są również nawróceni. Oboje służą Bogu w Zborze ”Winnica” w mieście Rybnik. Syn Jacek gra w zespole na gitarze, a Beatka śpiewa, chętnie u nich przebywam i cieszę się, że mamy wspólny cel, służyć Bogu. Będąc u siostry Basi w odwiedzinach w dniu 04 października 2008 roku w Żorach. Kiedy w nocy rozmyślałam o moim grzesznym życiu, płakałam całą noc półgłosem i prosiłam Boga aby mi przebaczył wszystko co zrobiłam do tej pory. Przepraszałam Boga, że pozostawiłam Go. Przyrzekłam, że to już się nigdy nie powtórzy. Świadomość, że odeszłam od Boga nie dawała mi spokoju i prosiłam o modlitwę aby Pan Jezus uwolnił mnie od grzechów i palenia papierosów. Gdyż z nałogiem palenia papierosów miałam największy problem. Po modlitwie poczułam się lekka bo zostałam uwolniona od grzechów i nałogu palenia i picia alkoholu. Pan Jezus Chrystus mi wybaczył grzechy, oczyścił mnie. Wierzę, że On umarł również za moje grzechy na krzyżu Golgoty. Od tego dnia mam radość w sercu, miłość i pokój, którego przedtem nie miałam i jestem teraz bardzo szczęśliwa. Teraz wiem, że jestem prawdziwie wolna od wszystkich grzechów. Gdy jestem u swojego syna Jacka i Beatki jeżdżę razem z nimi na nabożeństwo i buduję się duchowo. A kiedy jestem u siostry Basi chodzę z nimi do Zboru, na grupy biblijne i rozważanie Słowa Bożego. Buduję swoją wiarę przez czytanie Biblii, modlitwę, a w miarę możliwości składam świadectwo znajomym, rodzinie cielesnej i mówię co Bóg uczynił w moim życiu. Zawsze wskazuję na Chrystusa jak się nade mną zlitował i dał drugą szansę. Obym tego nigdy nie utraciła. Bóg dał mi taką możliwość, że mogłam złożyć świadectwo koleżankom i kolegom ze starego towarzystwa, byli bardzo zaskoczeni co się ze mną stało i nie dowierzali , że się tak zmieniłam. Nie wstydzę się Jezusa Chrystusa ale mówię co uczynił w moim życiu. Być z Bogiem to przestrzegać Jego przykazań, wyrzec się uciech tego świata i służyć bliźnim. Bóg oczekuje ode mnie bym była wierna i posłuszna Jemu. Jestem szczęśliwą matką, babcią i prababcią i modlę się o moje wnuki aby Bóg ich zbawił. Dziękuję Ci Panie Jezu, że z Tobą będę miała życie wieczne. Bądź wywyższony Panie nieba i ziemi za to, że mi wybaczyłeś wszystkie grzechy i wiarą przyjęłam moje zbawienie. Amen Amen

Dodane: 23/02/2014